Witamy

na stronie Sióstr Prowincji Polskiej Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacré Coeur. Jesteśmy Zgromadzeniem międzynarodowym, które powstało ponad 200 lat temu dzięki odpowiedzi św. Magdaleny Zofii Barat na wezwanie Ducha Świętego. Tak jak ona zaproszone przez Chrystusa, radosne, bo znalazłyśmy skarb, pragniemy być Sercem Boga w świecie. Około 2400 sióstr służy w 41 krajach świata. Serce Jezusa wyznacza sposób bycia i działania naszego serca, naszej istoty.

Bóg nie patrzy na nasze dokonania lub niepowodzenia, ale na czystość naszych intencji i całkowite otwarcie naszych serc. A serce Filipiny - niezależnie od jej wad i ograniczeń - płonęło miłością do Boga, a jej jedynym pragnieniem było, by kochać jeszcze bardziej i służyć, gdzie i jak mogła.

Sukces porażki

 Osiemnaście lat temu, kiedy rozeznawałam wstąpienie do Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa, poprosiłam o biografię założycielki. Mistrzyni nowicjatu dała mi także biografię kogoś jeszcze, tłumacząc, "ona jest dla mnie wzorem”. Tym kimś była św. Filipina Duchesne RSCJ (1769-1852), której święto dziś obchodzimy.

 Zanim otworzyłam książkę miałam okazję usłyszeć kilka rzeczy o Filipinie: była bliską towarzyszką Magdaleny Zofii i przez lata tęskniła, by zostać misjonarką, przewodząc ostatecznie niewielkiej grupie RSCJ, które sprowadziły Zgromadzenie do USA. Okładka książki pokazywała jej pracę z rdzennymi mieszkańcami Ameryki, a więc założyłam, że musiała ona robić to latami. Przyjęłam również, że miałam przeczytać biografię kogoś, kto był udanym pionierem, założycielką, przewodnikiem duchowym i administratorem.

 W rzeczywistości to, co odkryłam czytając, to była biografia silnej, pełnej pasji, odważnej, szczodrej, zawziętej, upartej kobiety, która oddała 110% siebie, by służyć Bogu ... i która w tym procesie napotkała więcej porażek niż sukcesów.

 Jeśli kiedykolwiek istniała kobieta aż nadto obdarzona brakiem zdolności zwanej „dotykiem Midasa” (umiejętność zarabiania dużych pieniędzy – przyp. tłumacza), to była nią właśnie Filipina. Zmagała się, by opanować chociaż podstawową znajomość angielskiego, co samo w sobie ograniczało jej skuteczność; szkoły, które prowadziła walczyły o przetrwanie podczas gdy te, prowadzone przez jej towarzyszki rozkwitały i – z każdej innej strony - zawsze coś wydawało się iść nie tak. Decyzje i priorytety zmieniane przez innych, zastraszanie duchownych, nagany, zły stan zdrowia, kłótnie, nieporozumienia, trudności w komunikowaniu się z domem macierzystym, trudne warunki bytowe, finansowa niepewność ... wszelkiego rodzaju komplikacje. Przez cały ten czas, Filipina pracowała długo i ciężko, modląc się coraz dłużej i z coraz większym wysiłkiem, będąc coraz bardziej świadoma swoich porażek: w 1834 roku pisała do Magdaleny Zofii, że czuje się jak "zużyte narzędzie”, bezużyteczny kij, nadający się tylko do postawienia w ukrytym kącie, poza obszarem widzenia".

 Pragnieniem serca Filipiny było pracować z rdzennymi mieszkańcami Ameryki i podczas czytania biografii wciąż zastanawiałam się, kiedy ona dotrze do spełnienia tej obietnicy z okładki książki! I faktycznie, kiedy skończyła 72 lata i podupadała na zdrowiu, w końcu ją zrealizowała: wytrwała tylko rok, w dużej mierze przeżywając go w formie modlitewnej obecności, która przyniosła jej imię „Kobiety, Która Zawsze Się Modli”. Jej ostatnie dziesięć lat życia były wypełnione jeszcze bardziej modlitwą, obok poczucia coraz większego ograniczenia, bezużyteczności i porażki.

 Ale, jak wiemy, Bóg patrzy inaczej i Filipina została kanonizowana w 1988 roku - nie za to, co zrobiła, ale za to kim była. Jest ona przypomnieniem, że świętość nie zależy od sukcesu i że Bóg nie patrzy na nasze dokonania lub niepowodzenia, ale na czystość naszych intencji i całkowite otwarcie naszych serc. A serce Filipiny - niezależnie od jej wad i ograniczeń - płonęło miłością do Boga, a jej jedynym pragnieniem było, by kochać jeszcze bardziej i służyć, gdzie i jak mogła.

 T. Govern Duffy SJ powiedział o niej w „Heart of Oak” („Serce Dębu”): -

„Czego nauczyliśmy się od niej?
Wartości wytrwania w dążeniu do celu,
sukcesu porażki i błahości własnych standardów sukcesu;
mocy łaski wyzwolonej przez głębokie Boże pragnienia
i wykonywanie zwykłych codziennych obowiązków”.

 Jest to z pewnością coś, co warto świętować i przypominać w świecie napędzanym przez wskaźniki sukcesu, mierzone przychodami i efektami!

Silvana Dallanegra RSCJ (z jej bloga, dnia 18.11. 2011)
tłumaczyła s. Anna Żamojda rscj

SŁOWO ŚW. MAGDALENY ZOFII

O gdybyż wiedziano, jak drobne, dobrowolne niewierności opóźniają postęp duszy, jak oddalają od Jezusa!

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ MIĘDZYNARODOWĄ

SPOTKASZ NAS RÓWNIEŻ NA:

rekolekcje

prychoterapia systemowa

psychoterapia
 
CZad Szkoła rolnicza
Fundacja Pasja życia
Fundacja Otwarte Serce
akademik w Warszawie
Akademik w Tarnowie