Witamy

na stronie Sióstr Prowincji Polskiej Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacré Coeur. Jesteśmy Zgromadzeniem międzynarodowym, które powstało ponad 200 lat temu dzięki odpowiedzi św. Magdaleny Zofii Barat na wezwanie Ducha Świętego. Tak jak ona zaproszone przez Chrystusa, radosne, bo znalazłyśmy skarb, pragniemy być Sercem Boga w świecie. Około 2400 sióstr służy w 41 krajach świata. Serce Jezusa wyznacza sposób bycia i działania naszego serca, naszej istoty.

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!»

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje.

Stajesz przed Bogiem, uświadom sobie, jaki jesteś teraz, z czym przychodzisz. Zawierz to wszystko Bogu, na czas modlitwy zostaw w dłoniach Maryi. Daj sobie czas.

Wyobraź sobie Twoje serce jako świątynię i Jezusa w niej. Zobacz Jego twarz. Daje sobie czas, by upleść sznurki. Gdy troska i miłość wobec ludzkiego serca płonie, przechodzi do czynu.

Poproś Boga o jasne oczy serca, o Jego prowadzenie, aby pokazał Ci miejsca w Twoim sercu i życiu, które są kartami przetargowymi, miejsca, w których ufność została zastąpiona targowaniem się, własnym interesem, korzyścią, wygodą. Proś o łaskę przyjęcia wolności z Jego rąk.

1. Spotkanie.

Kogo Jezus spotyka w moim sercu?

Spójrzmy na naszą modlitwę i udział w Eucharystii pod kątem spotkania. Kogo lub co spotyka Jezus, gdy do mnie przychodzi? Moją przeszłość (wspomnienia, drażniącą sytuację, którą rozpamiętuję), przyszłość (moje plany, troski, zajęcia na przyszły dzień) czy mnie rzeczywiście obecnego? Często nasze myśli stają się jak ociężałe woły, niby łagodne baranki lub płoche gołębie. Skupiamy się na nich, poddając się reżyserii wyobraźni. Czy nie są często monetą przetargową w handlu z Bogiem, gdy prosimy, aby coś w pamięci znikło i już nie bolało, albo prosimy o coś na przyszłość? Może ktoś powie, że przecież Jezus sam mówi: Proście, a będzie wam dane. Jaka jest różnica między tą czy inną prośbą? Wielka, gdy odkrywamy, że istotą jest MIŁOŚĆ. Jeśli prosimy z miłością, dbamy, aby nasze serca nie handlowały, aby nie były targowiskiem. Przecież najcenniejszych spraw nie da się wycenić ani kupić – czy o tej prawdzie jest przekonane nasze serce?

Popatrzmy na siebie z łagodnością. Postawa i czyny Jezusa wynikają z troski o naszą realną obecność tu i teraz, abyśmy byli prawdziwi i kochający w relacjach, w spotkaniu z Nim i z drugim człowiekiem.

Czy chcę i pozwalam, aby Jezus troszczył się o moje serce, które jest najcenniejszą świątynią? Czy dbam o moje serce, aby nie było miejscem handlu w relacjach ani z Bogiem, ani z człowiekiem?

2. Wyrzucił wszystkich.

Jezus głosi nadzieję Królestwa Bożego, a jest nią przecież wyzwolenie ku szczęściu i pełni. Piękne słowa. Ale czy rzeczywiście CHCĘ, żeby się spełniły w moim życiu, a nie tylko na kartach Ewangelii? Przyjście Jezusa zakłada nowy porządek, ponieważ On staje się fundamentem naszej codzienności. Jezus przychodzi i może wszystko lub nic, ponieważ Bóg ograniczył swoją moc, dając nam wolną wolę. Dlatego pyta: Czy chcesz? Często chcemy w przypływie entuzjazmu, ale gdy sprawy zaczynają iść nie po naszej myśli, uciekamy do własnego bezpiecznego, może mniejszego, ale pewnego i oswojonego szczęścia. A gdybyśmy pomimo wszystko trwali w zawierzeniu Bogu, w ryzyku ufności…? Bóg przeprowadzi nas przez uwolnienie i oczyszczenie ku pełni miłości i zjednoczeniu z Nim przez Jezusa w Duchu.


Czy chcesz zrobić Bogu miejsce w swoim sercu, tak jak Jezus zrobił Mu miejsce w świątyni? Czy pozwolisz, aby Jezus wcielił ten nowy porządek z Tobą i dla Ciebie? Kogo i co trzeba „wyrzucić”? Na co pozwalam, a wobec wyrzucenia czego i kogo z mojego serca powtarzam pytanie Żydów: Jakim prawem to czynisz, Jezu?

3. Gorliwość.

Św. Magdalena Zofia Barat mówiła o gorliwości jak o płomieniu. Gorliwość pojmowała nie tyle jako uczucia, ale jako determinację serca, czyli wolę, by zawierzyć się całkowicie Bogu. I właśnie taki ogień, płynący z serca, w wnętrza Jezusa widzimy w tej ewangelicznej scenie. Jest to ogień, który oczyszcza i przemienia. Przypatrzmy się takiemu obliczu i działaniu Boga, któremu miłość i troska o dobro człowieka rozpłomienia serce.

Gdzie się we mnie podział ten ogień? Czy pozwoliłem mu zapłonąć? Czy nie zrobiłem z wiary i religii ułożonego i grzecznego systemu reguł i formułek, które w niczym mi „nie przeszkadzają”?

Czy pozwoliłem sobie na ogień gorliwości, dzięki któremu jasno widzę prawdę o sobie, prawdę o moich relacjach, zdarzeniach czy też znaki codzienności zapraszające do konkretnych czynów? Przecież potrzebuję w nich odwagi i siły od samego Boga, więc proszę: „Duchu Ogniu, przyjdź /przyjdź i rozpal mnie!”

Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, przemieniaj nas!

4. Jezus – w pełni człowiek.

Jezus wcale nie był idealny. Jak każdy z nas miał swój charakter, i - jak pokazuje dzisiejsza Ewangelia - wyraźny temperament. Wiedział, że nie chodzi w życiu o „bycie OK”, ale o uczciwość, czyli czyn (wcielanie) Prawdy.

Czy nie „wylukrowałem” Jezusa według mojej potrzeby bezpieczeństwa? Czy nie stał się nieszkodliwą „figurką” na półce lub obrazku?

Jezus jest Bogiem, ale przeszedł przez doświadczenie bycia człowiekiem, a więc nie tylko przez związane z tym przyjemności, ale też słabości i trudy. Wiedział, co kryje się w człowieku, dlatego możemy liczyć na Jego zrozumienie, bliskość i pomoc w każdej sytuacji.

W nim objawia się cała prawda o moim człowieczeństwie i woli Boga Ojca (uświęcenie i zbawienie przez Chrystusa). Jeśli mam z czymś problem – w przeżywaniu mojego człowieczeństwa, czy też w codziennym wypełnianiu przykazania miłości – dlaczego nie idę z tym do Jezusa? Boje się rozczarowania? Boję się trwać w ciszy, za której progiem usłyszałbym w sercu głos Prawdy, głos Jezusa? Tylko moje wyobrażenie o Jezusie może nie odpowiedzieć, prysnąć, i dobrze! Ale prawdziwy Jezus jest żywy i zawsze gotowy wejść z Prawdą i Życiem w moje życie. Tylko… czy jestem gotowy otworzyć się na Niego, puścić ramy moich wyobrażeń o tym, jak Jezus ma przyjść i działać we mnie i moim życiu?

5. Daj sobie czas.

Tak jak Jezus na uplecienie sznurków, tak Ty daj sobie czas na dojrzewanie pragnienia wolności. Proś o łaskę przyjęcia takiego Jezusa, który bardzo tęskni za Tobą, pragnie Twojego szczęścia i dlatego z gorliwością prowadzi do oczyszczenia. Jezus, który jest zazdrosny o Twoje serce…

Proces dojrzewania w wierze widzimy także w zachowaniu uczniów, którzy uwierzyli Pismu i słowom Jezusa, ale dopiero po Jego zmartwychwstaniu. Dać sobie czas…

 Zakończenie: Siądź z Jezusem w krużgankach świątyni i porozmawiaj z Nim o tym, co się wydarzyło. Bądź przy Nim jak przy przyjacielu, wobec którego możesz być otwarty i ufny. Zanieś Bogu Ojcu razem z Jezusem modlitwę, którą dyktuje ci serce.

Abba, Tatusiu, który jesteś w Niebie…

Przygotowała Alicja Banach

SŁOWO ŚW. MAGDALENY ZOFII

Jakże krótkie jest życie! Czymże jest chwila cierpienia wobec szczęścia wiecznego?

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ MIĘDZYNARODOWĄ

SPOTKASZ NAS RÓWNIEŻ NA:

rekolekcje

prychoterapia systemowa

psychoterapia
 
CZad Szkoła rolnicza
Fundacja Pasja życia
Fundacja Otwarte Serce