Ci z nas, którzy myślą, że są zbyt starzy, by coś jeszcze w życiu zrobić, powinni spojrzeć na Filipinę Duchesne w poszukiwaniu inspiracji. W wieku prawie 50 lat, opuściła dom i wyruszyła do Louisiany, a w wieku 72 lat wyruszyła do Sugar Creek w Kansas, by żyć pomiędzy plemieniem Potawatomi.

Zwali ją “Kobieta, która zawsze się modli”
I tak czyniła...
Wtedy tego nie wiedziała, ale jej życie było modlitwą,
Wtedy tego nie wiedziała, ale jak Bóg, była na tyle wielka, by ponieść porażkę

“Silne było jej serce, słuchające głosu Bożego / kiedy po raz pierwszy ją wezwał zza oceanów” To pierwsze linijki pieśni śpiewanej w dniu wspomnienia św. Filipiny, ale nie oddaje ona tego w jaki sposób to serce stało się silne, wiele jeszcze lat przed tym wezwaniem „zza oceanów”.

Dawno, dawno temu, za siedmioma morzami, była kobieta, której na imię było Mądrość. Wierna swojemu imieniu, wzrastała w mądrości przekraczającej swój wiek, bo narodziła się z Ognia. Ponieważ nieustannie czerpała życie z Ognia, jej twarz i jej serce jaśniało światłością, która ogrzewała każdego kto ją znał.

Od kiedy tylko Pan prowadził Filipinę do jej pragnienia, by służyć rdzennym Ameykanom, planowała i przygotowywała się na misję wśród Indian. Po przybyciu do Ameryki w 1818, w końcu w 1841 jej cel pojawił się na horyzoncie.

Wychowałam się w Omaha i uczęszczałam do szkoły Duchesne Academy, gdzie moja miłość do Filipiny się zaczęła. Po tym jak co roku słuchałam o dziedzictwie jej życia, nie mogłam nie pokochać i docenić wszystkiego co robiła, by nieść Bożą miłość do wszystkich których spotykała.

W wieku 23 lat Filipina była zmuszona opuścić swój ukochany klasztor Wizytek z powodu Rewolucji Francuskiej. Ta bogata kobieta pochodząca z wyższych sfer, z jednej z bardziej wpływowych politycznie i finansowo rodzin w Grenoble, wybrała niekonwencjonalne życie w służbie ubogim i pozbawionym środków do życia.

U początku drugiej rady generalnej, Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa rozkwita jak róża i Filipina Duchesne robi pierwsze kroki w stronę misyjnej chwały.

Czekała tam na mnie.

W czerwcu ostatniego roki, ósemka z nas – zakonnic Najświętszego Serca Jezusa, obchodziło 50 rocznicę naszych pierwszych ślubów zakonnych w Akademii Najświętszego Serca w st. Charles. To miało dla mnie szczególne znaczenie, gdyż od pierwszej do dwunastej klasy, wychowywałam się w tym miejscu, gdzie piękne sanktuarium przechowuje relikwie św. Filipiny Duchesne.