Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

        Drodzy Przyjaciele!

Jak już wiecie, zostawiłam Haiti na kilka godzin przed trzęsieniem ziemi 12 stycznia. Pojechałam do Meksyku, na robocze spotkanie nt. wychowania i nauczania. Spotkanie zaczęło się trzy dni później, ale nie było żadnego lotu na 14 stycznia, więc musiałam wylecieć wcześniej. W dniu trzęsienia ziemi miałam być w CIFOR (Centrum Studiów Teologicznych dla Osób Konsekrowanych na Haiti), gdzie uczę w każdy wtorek od 15 do 17 – godzina kataklizmu. To miejsce zostało zburzone, a wielu studentów wewnątrz zginęło. Byłabym tam z nimi. Dr Zilda Arns, założycielka Centrum Duszpasterstwa w Crinança, zmarła podczas rozmowy poza budynkiem CIFOR z Honore (Oblatem świętego Franciszka Salezego), jednym z naszych studentów. On, dzięki Bogu, jest bezpieczny.


Wieści o trzęsieniu ziemi dotarły do mnie podczas śródlądowania w Panamie. W Meksyku byłam w stanie skontaktować się z wieloma osobami i zorganizować znaczną pomoc dla Haiti. Sieć naszych szkół w Meksyku okazała ogromną solidarność, pomoc i wsparcie.     

Musiałam wracać przez Republikę Dominikany, ponieważ lotnisko w Port au Prince nadal odmawia przyjmowania lotów komercyjnych. Linie lotnicze, którymi wracałam pozwoliły mi zabrać cały ładunek, jaki miałam ze sobą. Zatem byłam w stanie przywieźć do Haiti wszystko, o co prosiła mnie Josefa Corrada rscj, jak również 7 namiotów. Mam wielu przyjaciół, którzy śpią na ulicy.

Poinformowałam Pedro Acevedo, przyjacieala i sekretarza Dominikańskiej Konferencji Zakonników i Zakonnic (CONDOR), że przylecę 23 stycznia, i znalazł wspólnotę zakonną, która odebrała mnie z lotniska i dała schronienie. Następnego dnia, uczestniczyłam w walnym zebraniu CONDOR. Był to dzień solidarności z Haiti i została zreorganizowana sieć pomocy dla Haiti.

Siostry Misjonarki Serca Pana Jezusa, które mnie przyjęły nie mogłyby być bardziej serdeczne i wspierające. Urocze kobiety. Następnego dnia poszliśmy z siostrami do CONDOR i załadowaliśmy ciężarówkę żywnością, wodą i lekami, które mieli. Poszłam też do Nono SJ, mojego szefa, z którym współpracowałam przez ponad trzy lata. Podczas trzęsienia ziemi został poważnie ranny w nogi, przeszedł dwie operacje i dializy, bo jego nerki odmówiły posłuszeństwa.     

Wczesnym rankiem 26 stycznia wyjechaliśmy z Dominikany konwojem, składającym się z 4 samochodów dostawczych i ciężarówki osób konsekrowanych - lekarzy i pielęgniarek, którzy mieli spędzić dwa tygodnie na Haiti.

Nasz dom został zniszczony. Nie możemy w nim mieszkać. Ludzie mogą wejść i ukraść, co i kiedy im się podoba, ponieważ runęły ściany na parterze. Obecnie ratujemy dokumenty i rzeczy, które naszym zdaniem są istotne (jak np. modem, dzięki któremu jest możliwa komunikacja), ale z braku miejsca nie możemy wziąć wszystkiego i musimy dokonywać wyborów.   

W dniu 30 stycznia inżynier oglądał nasz dom i powiedział, że nie jest możliwe odbudowanie go, ponieważ jest tam 8 złamań stropów i ścian wspierających oraz zrujnowane schody. Staramy się ratować przynajmniej meble, ale nie mamy miejsca, gdzie mogłybyśmy teraz mieszkać. Ludzie, którzy potrzebują pomocy, są teraz w Port au Prince, więc musimy tu zostać. Josefa będzie kontynuować pracę w Verrettes gdzie przez tydzień każdego miesiąca, prowadzi program edukacyjny dla dzieci i młodzieży. Rozmawiałyśmy z siostrami ze Zgromadzenia Córek Jezusa, i przez pewien czas będziemy mogły mieszkać w ich domu. Potem… Bóg da nam poznać, co dalej.

Jutro jedziemy do UNICEF, aby zobaczyć, czy możemy z nimi stworzyć program dla chłopców i dziewcząt, którzy chodzą po ulicach lub są w obozach dla uchodźców.
Dziś wieczorem pójdziemy CAFOJ do naszego księdza proboszcza, z pytaniem czy możemy na jego terenie, Nazon, usytuować przychodnię...

Liczymy bardzo na wsparcie was wszystkich. Serdeczności od Josefy i ode mnie.

s. Matilde Moreno rscj
Provincja Puerto Rico - Haiti

Porównaj artykuł oryginalny
Kathleen Hughes rscj

„Eucharystia to wielka chwila w modlitwie Kościoła. W miarę możności uczestniczymy w niej czynnie każdego dnia. Przyjmując Ciało Chrystusa łączymy się z Jego dziękczynieniem i ofiarą, składaną Ojcu za życie świata. Dzień po dniu Eucharystia sprawia, że włączamy się coraz bardziej w Mistyczne Ciało Chrystusa wydane – by narodziła się nowa ludzkość” ( z Konstytucji Zgromadzenia §29.)

Nasze Konstytucje podkreślają, że poprzez aktywny udział w Eucharystii a szczególnie przez przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa, nasze życie  jest z Nim złączone. Nasze codzienne umieranie i powstawanie z martwych jest włączone w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, nasze codzienne dziękczynienie i poświęcenie są złączone z Jego dziękczynną modlitwą i ofiarą złożoną Ojcu. Eucharystia wprowadza nas w życie samego Boga i zaprasza w podwójny ruch Serca Chrystusa, jednocześnie mocno pochwyconego przez Ojca i oddanego marzeniu Boga odnośnie świata.

Mówimy o tym podwójnym ruchu Serca Boga – być całkowicie kontemplatywną i całkowicie apostolską – jako o podwójnym wymaganiu naszej konsekracji. Jesteśmy wezwane do życia modlitwy i do zjednoczenia z Bogiem. To kontemplacyjne zjednoczenie z Bogiem budzi w nas pragnienie Bożego Królestwa w naszym świecie. Z modlitwy jesteśmy posłane, by czynić znanym Serce Boga. Modlitwa motywuje nasze działanie. Jednocześnie nasze codzienne doświadczenia apostolskie prowadzą nas ponownie na modlitwę, na którą przynosimy cierpienia i nadzieje osób spotykanych każdego dnia. Obrazowo możemy powiedzieć, że tak tworzy się nieustannie pogłębiana spirala słuchania i kochania.

Przez dar chrztu świętego jesteśmy włączone w życie Jezusa, jesteśmy zaproszone do zaufania Chrystusowi, do zgłębiania myśli i uczuć Jego Serca i czynienia ich własnymi. Jego całkowite złączenie z Ojcem i pragnienie czynienia Jego woli staje się miarą naszego człowieczeństwa.
Nie ma wspanialszego wydarzenia od celebracji Eucharystii, podczas której uczymy się jak słuchać i kochać na sposób Jezusa.
Kontemplacja i działanie, słuchanie i miłość to postawy, których uczymy się ilekroć gromadzimy się na liturgię. Kształt Liturgii Eucharystii – Liturgia Słowa i Liturgia Eucharystyczna - mówi nam o dynamice życia duchowego. Najpierw bierzemy udział a następnie odpowiadamy, najpierw stajemy przed Bogiem w ciszy i ubóstwie Serca i pozwalamy Bogu, by przemieniał nasze serca a następnie odpowiadamy Mu słowem i gestem.

Dwie główne części Eucharystii doskonale ukazują główne nurty życia duchowego: kontemplację i działanie, bycie i czynienie, słuchanie i miłowanie. Jeśli posłużymy się tym kluczem, to odkryjemy, że nie możemy zaangażować się w działanie, nie możemy kochać, jeśli nie jesteśmy kobietami uwagi, słuchania i kontemplacji.
We współczesnym świecie a więc i w Kościele, słuchanie jest sztuką trudną do opanowania. Zastanówmy się więc, czym jest słuchanie, zanim uważniej spojrzymy na  Eucharystię.

Słuchanie jako klucz do życia duchowego.


Rozwijać stwierdzenie, że słuchanie jest kluczem do duchowego życia, to mówić w inny sposób o tym, jak stawać się człowiekiem modlitwy. Często nie bardzo wiemy, jak mówić o modlitwie. Nie wiemy jak stanąć w obecności tego całkiem Innego, jak pozwolić Mu się przygarnąć i pokochać, przyjąć od Niego przebaczenie i serdeczny uścisk, błogosławieństwo i przemianę. Wreszcie jak wyrazić naszą wdzięczność i uwielbienie Bogu naszego życia.
Może poniższa historia nam w tym pomoże:

Uczniowie rozmawiają ze sobą po śmierci rabbiego – ich wielkiego nauczyciela. Jeden z nich pyta: Czy wiecie, dlaczego nasz nauczyciel codziennie wieczorem chodził nad staw? Nikt nie wiedział, więc uczeń rzekł: Otóż uczył się pieśni, którą żaby wielbiły Boga. Zajmuje to sporo czasu. Nauczyciel codziennie pozostawiał swoje sprawy i siadał nad stawem. Ponieważ oprócz jednego ucznia nikt więcej nie wiedział o tym zajęciu, można by przypuszczać, że nauczyciel nigdy się tej pieśni nie nauczył. Nigdy się nie pochwalił: Słuchaj znam już tę pieśń. Chciałbym Ci ją zaśpiewać. A więc minęło całe życie a on nie miał nic do zaprezentowania.
Tymczasem nauczyciel nigdy nie przywiązywał do tego wagi, nigdy nie zastanawiał się, jak trudno się tej pieśni nauczyć, nigdy nie pragnął osiągnąć w śpiewaniu poziomu żaby. Jednak czegoś się nauczył, a mianowicie: jak siedzieć nad stawem, jak wyciszyć swój umysł i serce, jak słuchać w ten jeden, jedyny sposób. Prawdopodobnie nauczył się również, że słuchanie, otwartość, spostrzegawczość poprzedzają miłość, że działanie musi być zakorzenione w kontemplacji, że najpierw trzeba być, żeby coś zrobić.

Ten nauczyciel uczy nas, jak ważna jest postawa słuchania i uczenia się. Mówi nam także coś o pieśni, którą w naszym przypadku jest pieśń Kościoła a nie nasza własna. To pieśń Jezusa dla Ojca, pieśń, którą Duch Święty śpiewa w każdym z nas.
Kiedy św. Paweł mówi, że nie wiemy, jak się modlić, to od razu dodaje, że Duch Święty pomaga nam w naszej słabości. Duch Boży uczy nas, jak stać się słuchaczem, zachęca nas, by właśnie teraz zaśpiewać dany wers, daną część pieśni Jezusa. Duch Święty poprowadzi nasze serce, jeśli znajdziemy czas, by pójść, usiąść nad stawem i słuchać.
Nie ma właściwego sposobu modlitwy. Dlaczego? Ponieważ każda z nas jest inna, żyje w innych warunkach, ma inny temperament i każda jest prowadzona nad inny staw. Jedne zagłębiają się w ciszę, inne kochają muzykę. Niektóre znajdują Boga w pięknie natury, inne spotykają Przebite Serce Jezusa na ulicach naszych miast. Modlitwa jest coraz głębszą relacją z Bogiem i tak, jak to się dzieje z innymi relacjami w naszym życiu, ta również zmienia się i przekształca w czasie. Będą tam różnego rodzaju konwersacje, krótkie, czasem nieprzyjemne rozmowy, głęboka wymiana, dotycząca zmagań i bólu, nadziei i radości. Czasem trzeba się zmagać z prawdą o sobie, innym razem można powiedzieć za dużo lub wejść w głęboką ciszę, jak to bywa między przyjaciółmi, kiedy słowa nie mają znaczenia, nie są potrzebne.

Czasami jednak, jak rabbi, będziemy potrzebowały pewnych struktur, by się stać prawdziwymi słuchaczami. Struktury mogą przybrać różne formy jak dyscyplina odnośnie czasu, miejsca, regularności.

Może być tak, że czytanie na dany dzień nastawia nas na słuchanie. Możemy korzystać z Psalmów jako wzoru modlitwy. Możemy odkryć, że dzielenie się modlitwą z kimś, z serdecznym przyjacielem jest tym wymaganiem, tą strukturą, której powinnyśmy pozostać wierne. Również regularna celebracja Eucharystii przekształci nasze serca i nas poprowadzi.

Eucharystia jako szkoła słuchania


Najlepszą szkołą, w której uczymy się słuchać i miłować jest z pewnością Eucharystia. Regularny udział w Eucharystii jest jak wędrowanie rabbiego nad staw. Podczas Eucharystii w różnych momentach jesteśmy zaproszone do słuchania. Weźmy choćby pod uwagę Obrzędy Wstępne lub Liturgię Słowa. A nawet przed celebracją Bóg mówi do nas przez tych, którzy stoją obok (różne narodowości, wiek, płeć, zawody). Jesteśmy tu razem za Bożym przyzwoleniem, z Bożej łaski a nasza obecność mówi, że Bóg znajduje nas i zbawia w naszej codzienności. Za chwilę będziemy Go wielbić jednym głosem. Wreszcie czynimy znak krzyża, znak zbawienia na naszym ciele, deklarując, że chcemy wszystko czynić w Imię Trójjedynego Boga. Następnie wypowiadamy słowa ufności i pozdrawiamy siebie z nadzieją, że właśnie w takiej wspólnocie Bóg jest obecny. Przychodzimy na Eucharystię jako grzesznicy - kochani przez Boga - i wzajemnie sobie to wyznajemy. Wielbimy Boga za to, że nas stworzył i podtrzymuje przy życiu, gdyż tylko On jest Święty, tylko On jest Panem.
Tak wiele słyszymy w Obrzędach Wstępnych a nasze słuchanie osiąga punkt kulminacyjny przy modlitwie kierowanej w naszym imieniu do Ojca, przez Chrystusa, w mocy dającego życie Ducha Świętego. Wszystko przygotowuje nas na słuchanie objawionego Słowa Bożego w Piśmie Świętym, w śpiewie psalmisty, w słowach homilii. Słowo to odkrywa przed nami historię i serce człowieka oraz czułą obecność Boga w tej historii. W każdym dniu inne Słowo nas kształtuje i inspiruje nasze działanie.
Jak to słuchanie wpływa na nas? Otóż stopniowo, wręcz niezauważalnie przekształca nasze myśli i serce. Kiedy siadamy „nad stawem” i uważnie słuchamy, to uczymy się pieśni Chrystusa, który śpiewa ją teraz i na wieki przed tronem łaski. My włączamy się w Modlitwie Eucharystycznej w Jego wielką modlitwę uwielbienia i dziękczynienia.

Eucharystia to szkoła, w której uczymy się kochać.


Nasze miłowanie, nasza odpowiedź na wszystko, co usłyszałyśmy podczas Obrzędów Wstępnych i Liturgii Słowa zaczyna się wraz z modlitwą powszechną. Słowo, które usłyszałyśmy uwrażliwiło nasze serce. Krzyk potrzebujących, obecna sytuacja świata, cierpienie, choroby, śmierć we wspólnocie lokalnej to wszystko składa się na treść modlitwy wiernych. Następnie przystępujemy do Stołu Eucharystii, przygotowując dary i samych siebie na to, co nastąpi. Jesteśmy dyspozycyjne i otwarte na to, co Bóg będzie czynił za chwilę, przemieniając chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. Modlitwa Eucharystyczna dodaje nam odwagi, by zjednoczyć się z Chrystusem. Wspominamy wielkie rzeczy, których Bóg dokonał, wzywamy przemieniającej mocy Ducha, wspominamy jeszcze raz wydarzenie Ostatniej Wieczerzy, stajemy w jedności z Chrystusem Zmartwychwstałym, składamy jedyną, nieskalaną ofiarę i poddajemy się działaniu Ducha. Łączymy naszą modlitwę z modlitwą Maryi i Świętych, by cały świat miał udział w Zbawieniu Chrystusa.

Czego jeszcze możemy nauczyć się w tej szkole miłości? Możemy modlić się słowami, których nauczył nas Jezus Chrystus, przekazujemy sobie znak pokoju, podchodzimy razem do stołu i dzielimy się pokarmem życia. Następnie odchodzimy od stołu, ale już nie tą samą osobą, gdyż ci, którzy spożywają ten pokarm – siłą rzeczy zmieniają się, idą w pokoju Chrystusa, aby żyć.

Nigdzie nie nauczymy się lepiej, niż przy ołtarzu tego, co wypływa z pierwotnej wizji Magdaleny Zofii. Było to jej wielkie marzenie – stworzyć krąg adoratorek, co wtedy oznaczało formować innych do wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu. Dla Zofii adoracja eucharystyczna była czynnością polegającą na wpatrywaniu się i słuchaniu oraz trwaniu w obecności Najświętszego Sakramentu – gdzie uczyła się jak kochać, jak wielbić Boga, jak oddać Mu swe życie i żyć już nie dla siebie. Dla niej adoracja była zorientowana na pełny udział w Ofierze, w Uczcie, na przemianę myśli i serca, by w ten sposób stać się bardziej Ciałem Chrystusa i oddać chwałę Bogu.

Stopniowo, niezauważalnie Eucharystia uczy nas słuchać Słowa i dostrzegać Boże działanie w historii naszego życia. Słuchanie prowadzi nas do miłowania, do odpowiedzi na dar i łaskę Boga dającego się w Eucharystii. Inaczej tego nie dokonamy. Za każdym razem, kiedy celebrujemy Eucharystię, czynimy to przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie ku chwale Boga Ojca. Eucharystia doskonale ukazuje charakter relacji Chrystusa do Ojca. Wszyscy jesteśmy wezwani do takiej samej relacji w naszym życiu, do słuchania i miłowania, by zjednoczyć się z pragnieniem Boga i pracować nad jego wypełnieniem, tak jak to przypominają nam o tym Konstytucje: „Eucharystia sprawia, że włączamy się coraz bardziej w Mistyczne Ciało Chrystusa wydane – by narodziła się nowa ludzkość”  (Konstytucje Zgromadzenia §29).
Santiago de Chile, 7 marca 2010


Z powodu odcięcia energii elektrycznej w dniach po trzęsieniu ziemi trudno było się komunikować.  Dotarcie do naszych sióstr również nie było łatwe, gdyż, jak większość osób, po prostu wracają do swoich wspólnot, na koniec wakacji szkolnych. Siostra prowincjalna zdołała dotrzeć do większości sióstr w różnych częściach kraju.

Wiele obiektów zostało uszkodzonych, a jeden całkowicie nie nadaje się do zamieszkania.
Nasze siostry nie doznały poważnych obrażeń, ale niektóre straciły bliskich, inne dowiedziały się, że członkowie ich rodzin są bezdomni. Nauczyciel i administrator w szkole w Concepción zostali ranni.  W regionie dotkniętym trzęsieniem ziemi jest to czas wielkiej niepewności i braku bezpieczeństwa.

Nasze szkoły zostały poważnie uszkodzone, a teraz gdy stoją puste istnieje obawa grabieży. Woda i energia elektryczna jest stopniowo przywracana. W Concepción mosty runęły lub ich konstrukcje zostały poważnie uszkodzone, co utrudnia dotarcie do naszej szkoły leżącej po drugiej stronie rzeki Bio Bio.

Będą potrzebne ogromne środki finansowe i dużo sil, by uporządkować i zgromadzić wszystko, co będzie potrzebne, by tamtejsze instytucje ponownie stały się centrami wspierającymi potrzebujących.

Jeśli chcesz pomóc, możesz skontaktować się z Sofía Baranda, prowincjalną Chile:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 
***

Refleksja Zarządu prowincjalnego Chile


Domy, mosty, budynki, pomniki, rzeźby, fabryki i anteny telewizyjne, wszystko upadło, zostało zniszczone, ale ludzie nie.
"Jesteśmy zjednoczeni", "Wszyscy pomagamy sobie wzajemnie".  „Straciliśmy wszystko, ale żyjemy”, „Jesteśmy pewni, ze przejdziemy przez to”. Słyszałam takie wypowiedzi w każdym zakątku naszego kraju. Prawdą jest, że wiele zostało zniszczone, ale tak spontanicznie, z głębi serca zrodziło się tyle solidarności i jedności wśród sąsiadów, rodziny i rodaków.

Był koniec wakacji, a my wszyscy zaczynaliśmy planowanie nowego roku: kalendarze, terminy, budżet, cele i terminy, prace prowadzone w szkołach, parafiach i miastach. To był ostatni weekend wakacji i wszyscy chcieli zaczerpnąć z niego ile się da. W niedzielę wszyscy Chilijczycy musieliby zostać w domu, tak aby mogli wstać wcześnie w poniedziałek.

Siła trzęsienia ziemi osiągnęła 8,8 w skali Richtera, trwało ono 157 minut, obejmując 700 kilometrów naszego kraju, i pozostawiło nas z pytaniami, wątpliwościami, wzywając do nawrócenia.


"Przyroda jest tłem naszej egzystencji ..."
(Helen McLaughlin rscj, Przełożona Generalna, w swoim liście z 1983 do Zgromadzenia) a używaliśmy jej nie znając jej. Teraz zastanawiamy się, w jaki sposób podchodzimy do rzeczy, jak wykorzystujemy nasze dobra, jak jesteśmy wrażliwe na znaki dawane przez przyrodę, jak działamy.

Wiemy, że nasz kraj jest narażony na trzęsienia ziemi, a byliśmy nieodpowiedzialni. Mierna lub bezmyślna praca prędzej czy później powoduje spustoszenie. Niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa, słabość znajdują sobie drogę powrotu do wnętrza naszego i naszych społeczeństw. Możemy narzekać na marną pracę, ale przecież wszystko w nas jest niedoskonałe. Doskonałość jest iluzją.


Staliśmy się dumni, pewni siebie, a to doświadczenie pomoże nam Chilijczykom, gdy zaczniemy świętować nasz jubileusz dwustulecia. Historia nie jest tworzona tylko przez bohaterów i sukcesy, nasza historia jest jedną z tych tworzonych przez łzy i ból. Teraz, gdy doświadczyliśmy naszej słabości, nie mamy nic ważniejszego do zrobienia, jak otworzyć się na innych i uznać w pokorze, że bardzo potrzebujemy siebie nawzajem.



Jesteśmy przekonane, że ta chwila jest pełna głosu Boga, głosu, który wzywa tak głośno, że porusza, a nawet rani nas. Chcemy słuchać i dać się przemienić. Żadna z naszych wspólnot, sióstr czy rodzin związanych z naszymi szkołami, nasi wychowankowie nie może odmówić tego, o co Bóg nas prosi, dzielenia Jego Paschy z bardziej otwartym sercem i oddaniem. Wtedy zaufanie może zrodzić się ponownie i śmierć będzie pokonana.



Carmen Vial rscj, Sofía Baranda rscj, Anita Ramos rscj
Prowincja Chile

1 tekst oryginalny po hiszpańsku
2 tekst oryginalny
Pomagamy tym, którzy stracili kogoś w tej katastrofie. Ambasada poprosiła o pomoc w tłumaczeniu i duchowym wsparciu dla tych osób. Siostra Maria Ślipek cały czas trwa na posterunku w szpitalu medycyny sądowej w Carycyno, gdzie dokonują się procedury ustalania tożsamości ofiar, a ja wczoraj byłam w hotelu, gdzie Polacy się zatrzymali. Dyrekcja hotelu jest tak uprzejma i otwarta, że stworzyła możliwość intymnego kącika do modlitwy, rodzaj kaplicy w jednym z pomieszczeń hotelu, gdzie jeden z naszych księży zrobił wystawienie Najświętszego Sakramentu. Polacy są w takim szoku, że słychać tylko jeden szloch.

Trzeba przyznać, że strona rosyjska stanęła na wysokości zadania, a sami Rosjanie współczują z całego serca. To bardzo wzruszające, kiedy przechodzi się koło naszej ambasady, szczególnie od strony ulicy Klimaszkina i na chodniku leżą góry kwiatów wzdłuż ogrodzenia ambasady. Ludzie na ulicy pytają głośno o imię prezydenta, widać że Prawosławni też tam przychodzą i po prostu się modlą. Trudno jest nie przeżywać tego z tymi ludźmi, którzy stracili kogoś w tej katastrofie.

W katedrze w niedziele o godz. 13 podczas polskiej Mszy Świętej, było bardzo wielu ludzi. Polityka na razie odsunęła się na bok. Kilka dni temu sam prezydent Miedwiediew przyjechał, aby wpisać się do księgi kondolencyjnej. Cztery tygodnie temu Mszę o 13 w niedziele celebrował sam biskup polowy WP Tadeusz Ploski. Bardzo otwarty i zainteresowany tym co się tu dzieje. Możnaby jeszcze dużo o tym pisać. Dopiero co nie przebrzmiał jeszcze ból po wybuchach w metrze, a tu następna złożona bardziej historia.

Pozostajemy złączone w tym narodowym bólu i modlimy się, aby ujawniająca się jedność w naszym narodzie była naprawdę trwała a cała tragedia katastrofy zaowocowała poprawą naszych stosunków z Rosją.

s. Renata Rozmus rscj
W dniach 11-14 lutego w naszym domu w Tarnowie odbywały się rekolekcje "O tym, co najważniejsze". Ich uczestnicy poprzez różne formy modlitwy, duchowych ćwiczeń i refleksji, poprzez rozmowy i wspólną zabawę odkrywali "kamienie" swojego życia, fundamenty, na których warto budować swoje "dziś" i swoje "jutro".  Nie przez przypadek nasze rekolekcyjne skupienie kończyło się 14 lutego w dniu popularnych "walentynek", gdyż każdego dnia rozważaliśmy inny wymiar miłości: w relacji z Bogiem, ze sobą samym i z drugim człowiekiem.  Na zakończenie każda osoba wraz ze specjalnym błogosławieństwem otrzymała kartkę z Bożym wyznaniem miłości skierowanym specjalnie dla niej jako zaproszenie do kontynuowania drogi odkrywania piękna i wielkości miłości w swoim życiu.

świadectwo uczestnika:
Brałem udział w wielu rekolekcjach. Jednak tytuł tych rekolekcji "O tym, co najważniejsze" wydał się bardzo zachęcający, więc pomyślałem że wezmę w nich udział. Rekolekcje na samym początku niczym nie różniły się od innych, Jednak podczas dnia ciszy zauważyłem jaki w mej duszy panuje niepokój i hałas. Było to coś bardzo dziwnego. Można to porównać nawet do burzy piaskowej panującej na pustyni. Przy końcu dnia wszystko się jednak uspokoiło a po rozmowie z księdzem wiedziałem, że ten niepokój to był zgiełk dnia codziennego. Następnego dnia żałowałem że ta cisza nie trwa dłużej i że będzie mi jej brakować. Tych rekolekcji nie zapomnę gdyż w swoim wnętrzu stoczyłem wielką bitwę z samym sobą. Teraz wiem jak owa cisza jest potrzebna. Zachęcam wszystkich do spróbowania bycia z samym sobą oraz Bogiem w świątyni jaką jesteśmy i uporządkowania w niej wszystkich spraw. Emil
Twoje życie, nasza Święta Matko, uczyniłaś darem dla Kościoła,
darem dla nas ... zupełnie darmowym,
darem przez to co zrobiłaś ,
ale jeszcze bardziej, darem przez to kim byłaś, kim jesteś …

Lata pierwszych fundacji były naznaczone Twoją młodością, którą nam oddałaś:

• z twórczą odwagą Twoich początków, w świecie, z problemami, tak trudnymi, jak nasze obecne ...,
• z mistyczną świeżością, rozpalona czytając Pieśń nad pieśniami i szukając Twojego intymnego spotkania z Sercem Jezusa, pozostawiając je nam, jako niezastąpiony skarb,
• z Twoją zdolnością przyjaźni tak ciepłych, troskliwych, wiernych i pełnych spontaniczności ...
• z cieniem słabości, kogoś nawiedzanego przez choroby i pewną obawę przed odpowiedzialnościami,
• i tyle zdumienia na widok małostkowości ...

Oddałaś nam także Twoje długie lata dorosłości

• te lata wytrwałości, z oczami wpatrzonymi w cel, pośród tego wszystkiego, co trzeba było organizować, z czym borykać, pośród niepowodzeń i konieczności wycofywania się, naznaczone obawami długów i ograniczonych środków
• te lata ciągłego dostosowania ... dostosowywania do ludzi, jak pokazuje 14 tysięcy Twoich listów, do historii z jej rewolucjami i ewolucjami w krajach Europy i szybko przychodzącym wezwaniem do przekroczenia jej granic i udania się do Nowego Świata, gdzie pragnęłabyś dołączyć do Filipiny, do której powiedziałaś „Idź”.

Następnie oprócz tego wszystkiego, Bóg chcial abys dala lata Twojej starości

• Te lata zdumionej wdzięczności
• mądrość, która sprowadza wszystko do właściwych proporcji i przebacza,
• spokojne usuwanie się w cień, aby płomien świecy przekazać w inne ręce

To wszystko jest nasze ...
Jest darem uczynionym dla nas…
Darem dla mnie, beż żadnych dodatkowych zobowiązań, czystym darem.

Bernadette des Francs, rscj
Prowincja Francji
tłumaczenie z jezyka angielskiego

Zapraszamy również do zapoznania się z artykułami znajdujacymi się na stronie internetowej:
Czym nas urzekła
Życie św. Magdaleny Zofii

Modlitwy Zofii
Początki Zgromadzenia

W dniach od 9 do 14 sierpnia 2012 r. 28 osób przeżywało Fundament Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego Loyoli. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z ostatniego dnia i świętowania owoców tego czasu milczenia i modlitwy Słowem Bożym. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w galerii.

Kolejne terminy rekolekcji w milczeniu Fundament ĆD:

               28 sierpnia - 2 września 2012 r. ,

               12 -17 listopada 2012 r.

               15 - 20 stycznia 2013 r.

                30 kwietnia - 5 maja 2013 r.,

                23 - 28 lipca 2013 r.

Zapraszamy.

Przyjaciel to ktoś bliski, z kim dobrze się rozumiemy, mamy wiele wspólnego, łączy nas wzajemna troska, zainteresowanie, zrozumienie. Jest w niej dzielenie się tym co nosimy głęboko w sercu, jest pewna wzajemność i otwartość tej relacji na przyjmowanie innych osób. Jest czymś, co się w życiu przydarz i trwa pomimo życiowych zawirowań.

         Czy zatem ja, ty, słabi ludzie możemy być przyjaciółmi Jezusa Chrystusa? Czy to jest możliwe, by być przyjaciółmi samego Boga? Faktycznie jest to niepojęte, zadziwiające, ale to jest rzeczywistość do której jesteśmy zaproszeni. Zaproszeni przez Pana Jezusa, bo to On tak chce, bo Jemu na tym tak bardzo zależy i On w tej relacji i jest pierwszy.

          Kiedy wsłuchamy się w Mowę Pożegnalną Jezusa zawartą w Ewangelii wg św. Jana dostrzeżemy wielkie pragnienie Pana byśmy byli Jego przyjaciółmi. „Już was nie nazywam sługami , ale nazwałem was przyjaciółmi, bo objawiłem wam wszystko.”

 Jezus wie, że czeka Go śmierć, że to jest ostatni posiłek z tymi, którzy towarzyszyli Mu przez minione trzy lata. Zauważmy, że nie robi jakiegoś podsumowania całej działalności, nie zostawia wskazówek na przyszłość. A przecież w takim momencie pozostawia się najbliższym to, co najważniejsze w życiu. Jezus rzeczywiście dzieli się tym, co jest w Jego Sercu. Nie ukrywa swoich uczuć, jest głęboko wzruszony, później, już w Ogrodzie Oliwnym powie smutna jest moja dusza, w Ewangelii wg św. Łukasza mówi „głęboko pragnąłem spożyć tę Paschę z wami zanim będę cierpiał”.

Jezus traktuje apostołów jak najbliższych przyjaciół a nie jedynie jak współpracowników w Jego dziele. Mówi „objawiłem wam wszystko”. I nie chodzi bynajmniej o religijne dogmaty, wiedzę intelektualną. Jezus przez cały czas rozbudzał w uczniach pasję, która sprawiała, że szli za Nim, chcieli oddawać Mu swoje serce i życie. Teraz również Jezus pragnie, aby apostołowie zobaczyli Jego Serce, najskrytsze pragnienia, a właściwie jedno pragnienie – „Miłujcie się wzajemnie i tak bądźcie moimi przyjaciółmi”, chce, by doświadczyli Jego miłości i ją nade wszystko zapamiętali.

Wiedza, nawet ta święta, jak prawdy religijne, dogmaty budują intelekt a Jezus rozbudza ich duszę, gdyż przyjaźni nie buduje się na dzieleniu się informacjami, lecz głębią serca. Jezus nie zostawia konkretnych przepisów, bo one tworzą następców a On chce mieć przyjaciół. Zatem przyjaźń to coś więcej niż bycie razem, działanie razem, ona zakłada otwarcie serca. Jezus pokazuje nam swoje Serce, a na krzyżu pozwala, by otwarto je nawet fizycznie. I czyni to dlatego, że nas ukochał „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. Nie musimy na tę przyjaźń zasługiwać, potrzeba jedynie na nią odpowiedzieć, przyjąć ją głębią serca.

Rekolekcje w milczeniu, przebywanie w obecności Pana podczas modlitwy medytacyjnej i adoracji Najświętszego Sakramentu,przyjmując Go w Eucharystii mogą być ważnym krokiem na drodze budowania przyjaźni z Jezusem Chrystusem.

s. Renata Ryszkowska rscj

Zapraszamy:

Rekolekcje w milczeniu
„Przypatrzcie się powołaniu waszemu” razem z dwudniowym odpoczynkiem

Rekolekcje w dynamice ćwiczeń ignacajńskich, akcentują poszukiwanie odpowiedzi i rozeznawanie drogi życia. Rekolekcje te skierowane są do ludzi młodych stojących przed życiowymi wyborami i ważnymi decyzjami. Nie będzie to w sensie ścisłym czas podejmowania decyzji, ale konferencje ukażą nam tematykę wyboru.
       Tarnów ul. Pszenna 3;          7-14 sierpnia 2010
   więcej


Rekolekcje w milczeniu
 Fundament Ćwiczeń Duchowych razem z dwudniowym odpoczynkiem

Rekolekcje w milczeniu, są wprowadzeniem w głębię życia duchowego poprzez spotkanie z bezinteresowną miłością Boga objawiającego się w swoim Słowie. Rekolekcje Fundamentu przygotowują do przejścia czteroetapowej drogi Ćwiczeń Duchownych według metody św. Ignacego Loyoli.
                      Tarnów ul. Pszenna 3;       7-14 sierpnia 2010      więcej

 

Rekolekcje w milczeniu.

Zobaczcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec.

Będą to rekolekcje dla ludzi młodych, prowadzone metodą św. Ignacego Loyoli, w swej dynamice będą Fundamentem Ćwiczeń Duchowych.
            Poznań :    2-9 lipca 2010 
więcej



 

19 czerwca b.r. w naszym domu na Grabowie złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne. Wraz ze mną odnawiała swoje śluby s. Joanna Moś rscj. W uroczystości wzięły udział nasze siostry oraz rodzina i znajomi. Ceremonii przewodniczył o. Andrzej Majewski SJ. W homilii przypomniał nam, czym są śluby zakonne, po co je składamy i jaka jest ich cena.

                Po dwóch latach nowicjatu przyszedł czas głębszego przylgnięcia do Serca Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.Wiele osób pytało mnie, jak się czuję po ślubach,  a ja szczerze mówiąc zewnętrznie nie czułam żadnej różnicy. Świadomość tego, co się dokonało przychodzi bardzo powoli. Tak, jak podczas nowicjatu Pan Bóg działał coraz delikatniej, tak i teraz dopiero po jakimś czasie uczę się odczytywać Jego dary. Pierwszym owocem, jaki w sobie czuję, jest pokój wewnętrzny. Cieszę się z tego, że zakończył się okres między  "już nie" dla świata i "jeszcze nie do końca" dla Boga. Pierwsze śluby składamy teraz na 6 lat.  Ale tak naprawdę nie  jest dla mnie ważny czas. Pewnie jeszcze wiele się wydarzy i różnie będzie z moją wiernością. To, czego jestem pewna to wierna miłość Boga i to, że czuwa nawet wtedy, kiedy wydaje się bardzo odległy.

                Mam nadzieję, że ten pokój, który w sobie mam, będzie mi towarzyszył nie tylko w jakichś podniosłych chwilach, ale przede wszystkim w codzienności, w zwykłych obowiązkach i w spotkaniach z drugim człowiekiem.

                Dlatego "zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną" chcę podążać za Chrystusem tam, gdzie On mnie będzie chciał, pamiętając o tym, że Bóg mnie bardzo kocha, żeby kiedyś móc z Nim przebywać już na zawsze.

Dzieląc się moją radością, chcę podziękować wszystkim osobom, które w tym czasie otoczyły mnie swoja modlitwą i zapewnić, że są stale w moim sercu.

Pozdrawiam

Z Panem Bogiem

Lidka rscj

 

 

Uroczystość wstąpienia do nowicjatu  Alicji Banach odbyła się w Markach, pod czułym okiem Maryi, w święto Matki Bożej Bolesnej, 15. września 2012 roku. Rozpoczęliśmy mszą świętą o godzinie 12.

 

 

W kazaniu ks. Grzegorz Michalczyk nawiązał do święta Podwyższenia Krzyża, które przypomina, że chrześcijanin przez pryzmat krzyża uczy się dostrzegać światło poranka zmartwychwstania. Wobec dni tak różnych, codzienności często zapraszającej do wejścia w obłok obecności Boga, w którym światłem jest jedynie wiara, tak bardzo Maryja staje się niezastąpioną Przewodniczką.

 

 

Po Komunii świętej miała miejsce ceremonia przyjęcia do nowicjatu: odpowiedź kandydatki na pytania siostry prowincjalnej, poświęcenie i nałożenie medalika oraz modlitwa wspólnoty.

 


Uczta Eucharystyczna miała swoją kontynuację, mianowicie, siostry wraz z zaproszonymi gośćmi i rodzicami Ali przeszli do salki nowicjatu, gdzie czekał pyszny obiad.


Niech ten czas nowicjatu będzie okresem wzrostu duchowego naszej kochanej nowicjuszki, poznawaniem Ducha Zgromadzenia, wejściem w upodobnienie i zjednoczenie z Sercem Jezusa - Ono pierwsze pociągnęło serce Alicji do odpowiedzi, która urzeczywistnia się teraz z pomocą Jego łaski i siostrzaną miłością wspólnoty.
© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA