Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Duchu żyjącego Boga,
który unosiłeś się nad wodami stwarzając świat,
Ty pewnego dnia zaszczepiłeś w sercu Filipiny Duchesne pasję.
Wezwałeś ją na wyprawę przez morza do Nowego Świata,
by niosła ziemi i ludziom już Twemu Sercu drogim
przesłanie o Twej czułej  miłości. 

Nie znając języka tej ziemi,
językiem serca mówiła
o miłości i modlitwie,
o trosce i otwartości,
o wytrwałym dążeniu do celu i o żywej wierze.

Jako Rodzina Sacré Coeur wszędzie, na całym świecie,
jesteśmy plonem zasianego przez nią ziarna.
Pobłogosław, teraz, ten ciągle zmieniający się świat,
duchem wielkodusznej odwagi Filipiny.

Napełnij nas jej pragnieniem przekraczania granic,
zwłaszcza tych najdalszych, bez cienia nadziei.
Odnów misyjnego ducha Kościoła
i daj nam gorliwość Filipiny
do rozgłaszania Twej czułej miłości aż po krańce ziemi.

Prosimy o to w imię Twoje, Trójjedyny Boże,
którego miłość nie zna granic ni końca,
który posyłasz nas objawiać tę miłość w sercu świata
teraz i na wieki. Amen.

 

Obraz: Patricia Reid, RSCJ, Prowincja Stany Zjednoczone – Kanada
Tłum. Bożena Kunicka rscj

W 1940 roku, T. Gavan Duffy, mówiąc o Filipinie Duchesne zadał pytanie: Czego się od niej nauczyliśmy?

Jego odpowiedź brzmiała:

Nauczyliśmy się...

że ma wartość wytrwałe dążenie do celu

że w sukces może obrócić się porażka

i bez znaczenia okazać nasza miara powodzenia,

że moc łaski płynie z głębokich, Bożych pragnień

i codziennego wypełniania zwykłych obowiązków.

W 2018 roku, kiedy dobiega końca Rok Modlitwy, kierujemy do siebie to pytanie :

Czego się od niej nauczyliśmy?

T. Gavan Duffy
Obraz: Donna Collins, RSCJ
Tłum.: B. Kunicka rscj

Dnia 7 lutego 2017 Kościół katolicki w Japonii został na nowo pobłogosławiony przez beatyfikację Justo Ukon Takamaya (1543-1615). Ukon był wybitnym liderem chrześcijańskim w XVI-wiecznej Japonii. Zastanawiając się nad jego życiem w niespokojnych czasach, znalazłam podobieństwa pomiędzy Ukonem a Filipiną Duchesne, szczególnie w ich duchowości modlitwy oraz w ich wytrwałości.

W wieku dwunastu lat Ukon razem ze swoim ojcem, Dario, którego poruszył mocny przekaz Ewangelii, został ochrzczony. Początkowo zrobił tylko to, co jego ojciec, ale później doświadczył nawrócenia. Stanąwszy wobec ważnego wyboru, po rozeznaniu, zrezygnował z doczesnych sukcesów i wybrał wiarę. W epoce ambicji i konfliktów zbrojnych Ukon stracił wszystko, wybierając wiarę. Kiedy wydany został edykt antychrześcijański i rozpoczęły się prześladowania, przez 28 lat tułał się jako wygnaniec po całej Japonii. Wciąż jednak służył innym. Jego uczciwość i miłosierdzie jako wychowawcy pociągały ludzi; w naturalny sposób powstawały wokół niego wspólnoty. W końcu został zmuszony do opuszczenia Japonii, by znaleźć się jako wygnaniec na Filipinach. Tuż po dotarciu do Manilii zmarł wskutek wysokiej gorączki.                             

Życie Filipiny odznaczało się cierpliwością i pokorą, Ukon zaś został zapamiętany jako osoba,  która „uniżyła się”. Naśladując Chrystusa, który uniżył samego siebie, Ukon porzucił doczesne sukcesy i żył w prostocie. Ani Ukon, ani Filipina nigdy nie zaznali słodyczy powodzenia, lecz nigdy nie zaparli się swego misyjnego powołania. W pozornej porażce, zajaśniały ich miłość i męstwo. Modlitwa była ich wielką siłą.

Żyjąc w dzisiejszym, niestabilnym świecie, możemy się wiele nauczyć z życia mężczyzny żyjącego w szesnastym wieku i kobiety z dziewiętnastego wieku o mocy wyboru Boga w wierze i zaufaniu.

Eriko Oyama, RSCJ, Prowincja Japonii
Obrazy: Mimaki Kazuko i Harry Webber
Tłum. Barbara Pawletta rscj

Piękny Kwiecie, który codziennie sycisz wiarę i nadzieję milionów ludzi.
Czystą i wspaniałomyślną duszą obleczoną w nieskończoną dobroć i miłość do ludzi jesteś, o święta Różo!
Bóg zdecydował posłać cię na świat 29 sierpnia 1769 roku. W momencie twych narodzin pewna umierająca stara kobieta wygłosiła proroctwo, że twoje narodzenie jest jak pojawienie się spadającej gwiazdy.
Podjęłaś się opieki nad więźniami i cierpiącymi, dając im pokój, miłość i radość.
W czasie modlitwy i w chwilach samotności pisałaś do naszej Matki Zofii Barat „Kiedy powiesz mi ‘Posyłam Cię’, odpowiem ‘Pójdę natychmiast’.” To pokazuje głębię Twego powołania jako zakonnicy Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa i odwagę.
Zofia Barat, Twoja wielka przyjaciółka, pytała: „ Kiedy dowiem się, że osiągnęłaś już ten szczęśliwy stan, w którym sam Bóg wystarcza, w którym Jego święta wola jest źródłem całego naszego działania?”
Twoja wytrwałość w dążeniu do realizacji pragnień jest ważnym i cennym przykładem nie tylko dla uczniów naszej szkoły, ale też dla wszystkich tutaj obecnych.
Dziękuję Ci, po prostu Ci dziękuję!

Kevin Jimenez, Uczeń szkoły im. św. Magdaleny Zofii Barat w Caracas, Wenezuela
Obraz: Autor nieznany
Tłum. Barbara Pawletta rscj

Naszą ludzką tendencją jest snuć oczekiwania co do nas samych, opierając się twórczemu działaniu Ducha świętego w nas. Chcemy wiedzieć, jak i kiedy rzeczy będą się działy. Kiedy w życiu coś się nie układa, tak jak byśmy sobie życzyli, uważamy, że Bóg nas nie wysłuchuje. Niektórym się wydaje, że za późno na poszukiwanie nowych dróg, bo są już za starzy.

Wyobraźmy sobie, co znaczyło dla 49-letniej kobiety zostawić za sobą wszystko. Wstępując do klasztoru Wizytek w Grenoble we Francji w wieku 18 lat, Filipina nie miała pojęcia o  Rewolucji Francuskiej, która 5 lat później zmusiła ją do opuszczenia  tego miejsca. Przez 9 lat czekała na powrót do życia monastycznego, a potem przez 3 lata próbowała zreorganizować zakon w Grenoble, z niewielkim sukcesem. Wtedy, w wieku trzydziestu pięciu lat, spotkała Magdalenę Zofię Barat i wstąpiła do jej Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa. To spotkanie dało jej nowe cele i perspektywy. Po raz kolejny potrafiła pozostawić wszystko za sobą. Dopiero w wieku 48 lat Filipina wyruszyła do Ameryki, odpowiadając na swoje misyjne powołanie.

Czego potrzebowała Filipina, aby podjąć te trudne decyzje? Otwartości, wiary, odwagi, cierpliwości i wielkiej wolności wewnętrznej. Nie porównywała się z innymi w zakresie oceny swego życia, czy osiągnięć. Przeciwnie, jej pragnienia realizowały się w nieustannej modlitwie i trwaniu w obecności Bożej. To żar Serca Jezusa, miłość i akceptacja rzeczywistości, w której żyła, dawały jej siłę do wytrwania.

Panie Jezu,  daj nam wewnętrzną wolność, stwórz w nas przestrzeń, gdzie będziemy potrafili akceptować naszą rzeczywistość z miłością. Otwórz nasze serca, byśmy słuchali Twojego Ducha, żyjącego w nas i w naszym świecie.

Erika Tornya, RSCJ, Prowincja CEU, Węgry
Obraz: Erika Tornya, RSCJ
Tłum. Barbara Pawletta rscj

Nazwisko Filipiny, Duchesne, znaczy „z dębu”. Z  tego powodu zawsze kojarzyłyśmy Filipinę z drzewem dębu  - białym dębem, który ma liście z zaokrąglonymi płatami. Innym ważnym  gatunkiem jest dąb czerwony, o liściach z zakończeniami ostrymi. W ubiegłym roku chata, w której odprawiałam moje rekolekcje, była otoczona białymi i czerwonymi dębami. Ona również była zbudowana przez tubylca. W takim środowisku, zgłębiając wezwania naszej Kapituły Generalnej 2016, namalowałam liść czerwonego dębu pomiędzy dwoma liśćmi dębu białego.

W 1818 r Filipina popłynęła z Francji statkiem przez wzburzone morze i po trwającej ponad dwa miesiące podróży dotarła do Nowego Orleanu. Ta Francuzka, posługująca się tylko językiem francuskim, przekroczyła wiele barier – geograficznych, kulturowych, duchowych, społecznych – w wierze, odpowiadając na Boże wezwanie.

Co mógłby nam powiedzieć ten obraz? Dwa liście białego dębu, wspierające wzrost liścia dębu czerwonego może być  obrazem Filipiny strzegącej i błogosławiącej nas, które odkrywamy nowe inne granice, będącej blisko naszych wysiłków. „Nowe granice” dzisiaj mogą być bardzo różne od tych, jakie stały przed Filipiną. Jesteśmy zaproszone, aby być otwartymi na słuchanie/usłyszeniewezwań płynących z nowych stron. Jedne z nas mogą być wezwane w daleką drogę, ale nowe granice mogą ukazać się także tam, gdzie jesteśmy, zapraszając nas do wyjścia na nowe peryferie „aby towarzyszyć życiu, które tam się pojawia, bronić sprawiedliwości, pokoju i integralności dzieła stworzonego, odpowiadając tym wszystkim, którzy szukają sensu życia, którzy są poranieni, przesiedleni i wykluczeni z powodu ubóstwa, przemocy i degradacji środowiska.” Na obrazie Filipina mówi: „Miej nadzieję, miej wiarę”. Ta święta kobieta, znana Potawatomi jako „kobieta, która zawsze się modli”, modli się z nami teraz, kiedy stajemy w obliczu wyzwań naszych czasów i dawania na nie odpowiedzi.

Marianne Tavares, RSCJ, Prowincja Anglii - Walii
Obraz: Marianne Tavares, RSCJ
Tłum. Barbara Pawletta rscj

Duch misyjny Świętej Filipiny Duchesne jest niewyczerpanym źródłem inspiracji, z którego czerpiemy, by nieść prorocką misję w nasze codzienne pogranicza. Ośmielę się powiedzieć, że nasza służba wychowawcza jest w dzisiejszym świecie polem walki na pograniczach. W zetknięciu z chciwością wywołaną przez liberalny model życia, nie może się ta służba  zatrzymać w żadnej bezpiecznej strefie ani w neutralnej pozycji.

Każdego dnia jako nauczycielka jestem konfrontowana z niesprawiedliwością policji, mającą swoje źródło w chciwości. Ostatnio polityczna sytuacja w Korei sprawiła nam tak dużo cierpienia i zamieszania duchowego szczególnie dlatego, że prezydent Park, który został oskarżony i zdjęty z urzędu jest naszym byłym uczniem. Korupcja rządu mobilizuje nas do refleksji nad naszą edukacyjną służbą i do postawienia sobie fundamentalnych pytań: Kogo, jak i dlaczego uczymy? Czy uczymy naszych uczniów, jak być aktywnymi obywatelami, czy tylko jak być częścią pasywnych mas?

Hannah Arendt zauważyła, że zło wypływa z tego, że zwykły człowiek ma tendencję, by być posłusznym prawu i bezkrytycznie przyjmować utarte opinie. Myślę, że ta  bezmyślność jest grzechem naszego koreańskiego społeczeństwa i na nauczycielach spoczywa wielka odpowiedzialność. Jeśli nie możemy przyczyniać się do kształtowania społeczeństwa, nasze instytucje nie mają znaczenia.

Aby pokonać niesprawiedliwość w Korei, my jako RSCJ próbujemy odnowić nasz sposób bycia, sposoby nauczania i sposoby organizowania się. To wymaga od nas wysiłku rozeznania na podstawie analiz oraz logicznego myślenia i krytycznego spojrzenia, gdyż mamy do czynienia z ukrytymi intencjami i manipulacjami w programach społecznych i politycznych. To wszystko wymaga od nas intelektualnej ascezy. Podczas tej walki słyszymy głos Filipiny: ”Idźcie! Bądźcie odważne i cierpliwe!”

 

Lim, Tae Young, RSCJ, Prowincja Korea-Chiny 
Tłum. Małgorzata Łoboda rscj
Obraz: Korea - demonstracja studencka z lampionami, autor zdjęcia nieznany

Mapa trzymana przez św. Różę Filipinę Duchesne nie wystarczyła, ona potrzebowała prowadzenia Ducha Świętego. Duch Święty poprowadził naszą drogą Filipinę w nieznane i stała się naszą pierwszą misjonarką w Ameryce. To był początek wychodzenia na zewnątrz naszego małego Zgromadzenia, aby rozszerzać jego misję na inne kraje, włączając Afrykę. Jej odwaga w przekraczaniu nowych granic jest niesamowita! Filipina patrzy prosto w nasze oczy, zapraszając nas, byśmy odpowiadały na Boże wezwania w dzisiejszym świecie pełnym problemów, ale bogatym w Bożą Łaskę. Jej przykład przypomina nam, że droga wiary nigdy nie jest prosta. Niektóre dni mogą być pogodne, inne szare, pochmurne, wręcz czarne i nie do zniesienia. Przede wszystkim dziś doświadczamy i staramy się stawić czoła czemuś innemu, wojnie, terroryzmowi, kryzysowi imigracyjnemu, zmianom klimatycznym, bo to zagraża ludzkiemu życiu. Filipina wzywa nas byśmy były odważne i nie poddawały się dopóki nie spełnią się nasze marzenia. Ona jest głosem, który szepcze, byśmy dzieliły jej niezłomnego ducha, wzywa nas, byśmy żyły bardziej po ludzku, zjednoczone jako jedno ciało. Wyruszmy bez obaw na nasze żeglowanie wzwyż, prowadzeni przez Bożą mapę, z Jezusem Chrystusem na naszej Rebece. Nasza podróż jest drogą wiary, którą przemierzamy po wzburzonych falach, kierując się ku odległym horyzontom, by dotrzeć na nowe pogranicza, gdzie ludzkie życie jest zagrożone i potrzebuje obrony.  Spoglądamy na ciebie, Filipino, i prosimy, wstawiaj się za nami, abyśmy miały ten sam zapał i gotowość, by wyjść i żeglować jako cała rodzina Najświętszego Serca Jezusa ku nowym horyzontom, które przyciągają nasze serca.

Betty Susan Nankya Nsanja, RSCJ, Uganda/Kenia
Obraz: Glenn Bahm
Tłum. Małgorzata Łoboda rscj

Ciemność i światło, nie wiadomo, gdzie iść, co robić, chaos czy dzieło stwórcze - czym było to czemu Róża Filipina musiała stawić czoła w swoim życiu?

Czuła się wezwana, by być misjonarką, przebyła długą drogę zanim Magdalena Zofia Barat pozwoliła jej na przygodę - popłynięcie do Ameryki Północnej. Tęskniąc za życiem z Indianami musiała najpierw przede wszystkim poradzić sobie z dziećmi w Missouri. Gdy po trwającej prawie całe życie wędrówce, zamieszkała pośród Potawatomi, musiała zaakceptować, że nie nauczy się ich języka. Ale nie poddawała się, po prostu robiła to, co mogła, modliła się za nich, tak, że Potawatomi nazwali ją  „Kobietą, która nieustannie się modli.”
Filipina Duchesne nie poddawała się,  gdy spotykały ją trudności, lub gdy musiała zaakceptować, że rzeczywistość jest bardzo daleka od jej marzeń. Ona umiała odkrywać światło w każdej ciemności, umiała odnaleźć drogę tam, gdzie wydawało się, że jej nie ma. Doświadczając granic swoich możliwości nie rezygnowała gdy się nie udawało, ale była otwarta na pojawiające się nowe horyzonty.

Czyż nie jest to natura osoby, która myśli pozytywnie? Więcej, jest to siła kogoś, kto pozwala się prowadzić Bogu. To siła i moc kobiety, która naśladując Boga kroczy za Nim przez każdą ciemność, ufając, że każdy tunel prowadzi do światła. Nie kierowała się własną wolą i pragnieniami, ale rzeczywistością, w której odkrywała Bożą wolę.

Ilsemarie Weiffen, RSCJ, Prowincja Europy Centralnej, Niemcy
Tłum. Małgorzata Łoboda rscj
Obraz: Mag. Radosław Celewicz, Wiedeń

Starania Filipiny odnośnie ponownego otwarcia domu Sainte Marie d’en Haut wymagały umiejętności, które nie były oczywiste dla bogatych, młodych kobiet. Czy Filipina posiadała je z obserwacji ludzi interesu, czy z  praktycznego podejścia do problemów, które trzeba było rozwiązać?   Kiedy Zofia poprosiła ją o przygotowanie domu na Rue des Postes słyszymy, że Filipina nie tylko szorowała i sprzątała, ale także szkliła okna, organizowała dostawę betonu, kiedy budowniczy pracowali zbyt opieszale.

Po kilku latach, na początku pobytu w Ameryce, poznajemy Filipinę, która naprawia meble, uczy się ogrodnictwa, doi krowy i wyrzuca obornik ze stajni. Kiedy „trudne” dzieci były wysyłane do ogrodu, by przy niej spędzać czas, kogo tam spotykały? Filipinę, starą zakonnicę w połatanym habicie, z  brudem pod paznokciami. Nie ścinała ona pobożnie główek kwiatu rumianku, ale pracowała, by dostarczyć warzywa na stół.

W początkowym okresie fundacji takie praktyczne umiejętności były konieczne do przetrwania i żadna z nich nie uwłaczała Filipinie. Dorastała ona do każdej nowej sytuacji i akceptowała wyzwania z wielkodusznością, poczuciem humorem i determinacją właściwą rodzinie Duchesne. Mimo błędów i niepowodzeń Filipina nie obawiała się próbować dalej. Zdarzały się sytuacje, kiedy jej cierpliwość poddawana była próbie -  w pomaganiu osobom niepraktycznym, mniej kompetentnym i tym, które nie chciały brudzić sobie rąk.

Czy, trudząc się razem z Filipiną, jesteśmy gotowe pobrudzić sobie paznokcie?

 

Donna Collins, RSCJ, Prowincja Stany Zjednoczone-Kanada
Tłum. Ewa Borek rscj
Obraz: Donna Collins, RSCJ

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA