Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi. (J 16, 12-15)

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi. (J 16, 12-15)

Obraz: ikona Rublowa (usiądź jako czwarta osoba, zaproszona przez Trzy Osoby Boga do wspólnego stołu miłości, jedności, komunii).

Prośba: o otwartość na prawdę o sobie i o Bogu.

Puncta:

1. Wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie.

Są takie zakamarki (pokoje) naszych serc, o których wiedzieć nie chcemy albo których unikamy: nasze wady, słabości, skłonności do mówienia Bogu „nie”. Zapominamy, że Bóg wchodzi tylko tam, gdzie Go zapraszamy, nigdy na siłę nas nie uszczęśliwia. A gdybyśmy zaryzykowali i pozwolili Bogu nas wychowywać, kształtować? Jakie pokoje pozostały przed nim zaryglowane? Czego nie potrafię w sobie „znosić” (jakiej cechy w sobie, jakiego wydarzenia w moim życiu). Całą sobą oddam Bogu to, co trudno mi przyjąć, zmienić lub znosić. Jeśli Bóg pokazuje nam prawdę o nas, zawsze czyni to z miłością. Pozwalając poznawać nasze cienie, jednocześnie daje nam łaskę, umocnienie, byśmy przez poznanie siebie przylgnęli do Niego, poddali Jego mocy to, co nas przerasta, przygniata. A jeśli daje nam poznać światło Jego dziecka, które nosimy w sercu, Jego piękno w nas, naszą godność, to przyjmijmy tę łaskę z wdzięcznością, bez powątpiewania i skupiania się na „niegodności”. Uwielbiajmy Trójcę: Dobrego Ojca, Jezusa Chrystusa Zbawiciela i Ducha Miłości, który pragnie nas prowadzić przez uświadamianie prawdy.

2. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.

Duch Prawdy prowadzi do Pełni, która jest w Chrystusie. Poznanie swoich ciemnych i jasnych stron serca staje się drogą spełnienia słów Jezusa: prawda was wyzwoli. Z kolei jeśli poddajemy Bogu wszystko, co napotykamy we własnym wnętrzu, ale także lekcje płynące z codziennego życia, wtedy On może zbawiać nas całych, bez pomijania czegokolwiek.

Jeśli nasze życie porównamy do wyszywanego dzieła… nie chodzi o to, byśmy spędzili życie na wypruwani czarnych nitek egoizmu i tego, co nam w sobie i w innych nie pasuje. Skierujmy naszą uwagę na czynienie dobra, na wplatanie w wyszywane dzieło życia tak wielu jasnych nitek, aby czarne zostały „przemienione”, wkomponowane Dłonią Miłosiernego Boga w całe życie.

Do jakiego dobra wzywa mnie DZIŚ Bóg? Do jakiego dobra dla siebie, dla innych, dla Niego? Czynem jest zarówno słowo, jak i działanie, ale też modlitwa (św. Faustyna, Dzienniczek nr 742).

3. …z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Jezus WSZYSTKO  powierzył Ojcu, dlatego ze wszystkiego w pełnej wolności korzysta. (Jeśli coś zachowuję tylko dla siebie, staje się to przedmiotem przywiązania, a więc w jakiś sposób mnie ogranicza). Czasem ulegamy myśleniu, że jeśli coś/kogoś (relację) oddamy Bogu, czyli powierzymy Mu na serio całym sercu, to On nam to „zabierze”. Jest to iluzja ludzkiego myślenia, opartego na logice „zysk-strata” i często wychodzi tak naturalny lęk przed stratą. Każdy z nas boi się różnych strat… Ale gdyby podjąć ryzyko ufności Bogu, tzn. uczyć się przekraczać tę logikę na rzecz nowej: logiki Bożej obfitości, spełniającej się wokół „zysk-zysk”… Obie strony zyskują: Kto ma dużo, temu będzie dodane. Kto wierzy, że wszystko prowadzi do wolności, obfitowania w Bogu, nawet strata uczy szukania nowej perspektywy patrzenia: skoro Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno (ks. Twardowski). Oddaje coś Bogu, aby korzystać z tego w większej wolności. Logika obfitości zaczyna się od zaufania Bogu. Jezus mówi tak, jakby nie miał nic – nie pozostawił sobie nic, nawet swoją Matkę oddał ukochanemu uczniowi, Kościołowi. Ale właśnie dlatego ma wszystko, bo jest blisko Ojca, w którego troskę wierzy.

Jak u mnie wygląda ryzyko zaufania? Czego boję się stracić? Czego nie zawierzam Bogu w obawie, że mi to „odbierze”? Powiem o tym Dobremu Ojcu lub Jezusowi jak Przyjacielowi. Bóg nigdy nie naciska, ale zawsze sanuje naszą wolność decydowania, co Jemu powierzamy.

Zakończę modlitwą Ojcze nasz.

przygotowała Alicja BAnach nscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA